piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 12

Przeczytaj notkę pod rozdziałem.


KOLEJNY ROZDZIAŁ PLANOWANY NA 31 STYCZNIA.
Patrzył na mnie przez dłuższą chwilę, jego oddech był cięższy niż zwykle, oczy zwęziły się w złośliwe szczeliny, wpatrujące się we mnie z niezwykłą intensywnością. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale rozmyślił się i złączył ponownie wargi nie pozwalając słowom opuścić ust. Przewróciłam oczami zaciskając pięści z irytacji, zrobiłam krok do przodu w nadziei, że uda mi się wymsknąć i być z dala od niego.

On jednak miał inne plany. Ruszył szybko do przodu, blokując mi przejście własnym ciałem. Powoli wypuściłam powietrze przez nos, krzywiąc się na niego. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej, jego szczęka zaciskała się mocniej z każdym oddechem.

- Kim on jest?

Prychnęłam kiedy usłyszałam jego pytanie, które odbiło się echem w pustej przestrzeni pomieszczenia. Naśladując jego ruchy ułożyłam ręce na piersiach i uniosłam brew.

- Słucham? - uśmiechnęłam się do niego, zwężając oczy, kwestionując jego twarde spojrzenie. -Mówisz do mnie? - przerwałam spoglądając przez ramię, najpierw jedno a potem drugie.- My się chyba nie znamy.

- Zamknij się - na jego twarzy pojawił się subtelny grymas.- Odpowiedz na moje pieprzone pytanie.

- Jego imię to nie twój interes - splunęłam zaciekle, ponawiając próbę wyminięcia jego ciała. Szybko zablokował mi drogę, niczym jakiś ciemny drapieżnik.- Odejdź - rzuciłam z irytacją.

- Nie ma szans - warknął, jego brązowe spojrzenie pociemniało jeszcze bardziej. - Odpowiedz mi!

- Już to zrobiłam! - rzuciłam ostro w odwecie. - Już ci powiedziałam, że jego imię to nie jest twój cholerny interes - zatrzymałam, formując na ustach złośliwy uśmieszek. - Jestem taka szczęśliwa, że moje życie prywatne jest dla ciebie takie ważne, ale nie wiedziałam, że szpiegostwo to twój konik, Zayn.

Odchylił lekko głowę w złośliwym uśmiechu. - Szpiegostwo? - znów się roześmiał, kręcąc głową.- Chciałabyś. Trudno było przegapić twój mały występek. I twój język w jego gardle.

- W jego gardle? - śmiech wydostał się z moich ust.- Masz jakieś urojenia skoro uważasz, że mój język znalazł się w jego gardle.

Jego oczy zabłyszczały jeszcze ciemniej, co odzwierciedlało to jak bardzo był wściekły, przez co strach zapukał do mojego umysłu. Podszedł do mnie bliżej, jego ciepły oddech czułam na moim policzku. Był mieszanką mocnego alkoholu z cynamonem i gumą do żucia, nie mogłam przestać wodzić wzrokiem po jego dolnej wardze, która znajdowała się tak blisko mojej... Ta cholernie pełna, różowa, dolna warga, pasująca do lekkiego koloru na jego policzkach, wysokie kości policzkowe, wzdłuż krzywizny szczęki...

- Myślałem, że jesteś inna - w końcu mruknął, jego głos był znacznie spokojniejszy i niższy. Cofnął się powoli wdychając powietrze. Oderwałam wzrok od jego ust i przeniosłam na jego oczy.

- Co?

- Mówiłaś mi o moich poprzednich dziewczynach, o tym, że mam traktować je lepiej - zatrzymał się i zawarczał na mnie, uwalniając dłonie w geście oskarżenia. - Wcale nie jesteś lepsza niż one.

- Od twoich dziewczyn? - powtórzyłam po nim i głośno się zaśmiałam.- Oh, proszę, Zayn.

Powoli skinął głową, nie odwracając ode mnie wzroku. - Jesteś dokładnie taka jak one - mruknął cicho, jego oczy nadal były skoncentrowane na mnie.

- Po prostu dziwka.

Moje oczy rozszerzyły się kiedy mózg zrozumiał co do mnie powiedział. Czy on właśnie powiedział, to co myślałam, że powiedział?

Nie, nie, nie.

- Co ty właśnie powiedziałeś? - syknęłam ze złością podchodząc do niego bliżej. On nie ruszył się, po prostu stał tam ze stoickim spokojem.- Jak śmiesz nazywać mnie dziwką?

- Jak śmiem nazywać cię tak? - eksplodował, machając rękami w górę i w dół.- Czy ty siebie widziałaś z tym dupkiem, kurwa mać?

- Znam go! - przerwałam szybko.- Znam go, Boże, Zayn to był tylko pocałunek!

- Jesteś tu ze mną!

Jego krzyk odbijał się echem przez dłuższą chwilę, poczułam niepokój w klatce piersiowej, ucisk w gardle powodował już niemal ból. Oboje milczeliśmy, słychać było tylko ciężki oddech Zayna. Jego oczy były tak złośliwe i przenikliwe, wryte prosto we mnie, które nagle ledwo dostrzegalnie rozszerzyły się a słowa opuściły jego usta.

- Z n..nami - poprawił szybko przebijając echo przedtem wypowiedzianych słów, wbił swój wzrok w podłogę pomiędzy nami. - Jesteś tu z nami.. z.. z Liamem i ze mną.

Przełknęłam ślinę i oblizałam dolną wargę.

- O ile wiem, jestem tu z Liamem - powiedziałam cicho.- Bo ty mnie nawet nie znasz.

Wypuścił powoli powietrze, oczy wciąż miał utkwione w swoich czarnych butach. Jego ręce nie były już skierowane w moim kierunku tylko schowane w jego kieszeniach. Jego ciało wciąż było sztywne, nie ruszał się z miejsca, wiedziałam, że czuł się nieswój.

- To prawda - skinęłam głową po tym jak mi nie odpowiedział.- To prawda, nie znasz mnie -zaśmiałam się cicho pod nosem i pozwoliłam mu usłyszeć ciche westchnienie wydobywające się z moich ust, kiedy skierowałam kroki by go wyminąć.- Wracam po jeszcze jednego drinka, baw się dobrze.

Byłam już prawie za nim, jego ciało pozostało niewzruszone. Gdy udałam się w kierunku sali klubowej usłyszałam szuranie za mną. Obracając się lekko ujrzałam fragment opalonej skóry jego ręki, która owinęła się wokół mojego ramienia, długie palce zatrzymały się na mojej skórze. Lekko zmarszczyłam brwi, kiedy ujrzałam jego oczy wpatrzone we mnie z miękkim spojrzeniem.

- Sam... - szepnął pod nosem, że prawie nie było go słychać. Jego brwi złączyły się, szczęka zacisnęła się kiedy się we mnie wpatrywał. - Po prostu.. po prostu.. zaczekaj..

Ledwo przełknęłam ślinę, ból w klatce piersiowej zaostrzył się a sucha bryła utworzyła się w gardle. Wypuściłam powietrze, potrząsnęłam lekko głową, wiedziałam, że moje oczy są miękkie i delikatnie.

- Przepraszam.. - powiedziałam cicho, jego oczy rozszerzyły się na mikrosekundę. Przełknęłam głośno ślinę, oblizałam dolną wargę i skierowałam wzrok w dół. Czując przypływ odwagi, spojrzałam na niego lodowato. - Czy my się znamy?

Jego usta rozszerzyły się w chęci powiedzenia czegoś, dostrzegłam jego białe zęby przygryzające pełną wargę. Zamknął jednak usta nie pozwalając słowom na ucieczkę. Jego oczy rozszerzyły się tym razem na dłuższą chwilę. Po chwili jego dłoń poluzowała ucisk na moim ramieniu by potem całkowicie ją opuścić bezwładnie w dół, jego usta były lekko rozchylone. Zamrugałam w kierunku podłogi, pocierając ramię dłonią, odwróciłam się napięcie zostawiając nieprzytomnego Zayna Malika tuż za mną.

Nate wciąż siedział przy barze, leniwie upijając alkohol z szklanki, jego oczy rozświetliły się kiedy mnie zobaczył. Zmusiłam się do uśmiechu i usiadłam obok niego, ale mimo że był obok ktoś kto traktował mnie dobrze, nie mogłam pozbyć się smutku wypełniającego mnie.

- Wszystko w porządku?- zapytał cicho układając dłoń pocieszająco na moim ramieniu. Ten dotyk tak się różnił od dotyku Zayna.. miękki, delikatny, słodki...

A Zayn'a...

Jezu, nienawidziłam go.

- Jest w porządku - odetchnęłam drżącym głosem. Ale kłamałam. Wcale nie było okay. Nigdzie w pobliżu nie było okay... Ledwo mogłam opanować okropne drżenie mojego ciała. Czułam się chora, chciało mi się wymiotować, chciałam jak najszybciej opuścić to miejsce, schować się pod kocem i udawać że Zayn nie istnieje - że nigdy go nie spotkałam i że nic do niego nie czuję. Ale czułam, i byłam takim tchórzem... nie potrafiłam się do tego przyznać nawet samej sobie. Nie...

Nie odważyłam się spojrzeć za siebie. Nie mogłam go zobaczyć, nie mogłam go teraz widzieć... nie mogłam.. nie mogłam nawiązać z nim kontaktu wzrokowego. NIE.

- Rozmawiałem z moim kumplem - przerwałam moje myśli, aby spojrzeć w górę i ujrzeć piękne, zielone oczy. - Ochroniarzem - powiedział szybko unosząc szklankę z napojem do ust. - Chciałem przekonać go, żeby wywalił stąd tego dupka..

- Że co?

Chciałam aby moje westchnienie zabrzmiało jak podziw, ale wiedziałam, że odczytał go zgodnie z prawdą czyli niedowierzanie, obawa czy też rozczarowanie.

- Tak - powiedział powoli.- Ja.. ja martwiłem się o ciebie - potarł niezręcznie dłonią swój kark, wzruszając lekko ramionami.

- Oh - powiedziałam po chwili kiwając do siebie.- Więc, um... - odchrząknęłam lekko stukając palcami po gładkiej powierzchni lady. - Um.. czy on, on..

- Nie - odpowiedział za nim mogłabym dokończyć, przełknął kolejny łyk odstawiając picie z powrotem na ladę. - To jest właśnie dziwne... wskazałem na faceta, którego ma wykopać, jednak on odpowiedział, że nie może tego zrobić.

Zmarszczyłam brwi i spojrzałam w górę. - Co masz na myśli?

- Nie chciał mi nic powiedzieć.. - odpowiedział wzruszając ramionami.- Powiedział po prostu,  że może wyrzucić kogokolwiek, ale nie jego.

- Co? - pytanie opuściło moje usta, choć było bardziej skierowane do powietrza niż do Nate'a. Byłam lekko zdezorientowana. - Co do cholery?

- Nie wiem - odpowiedział z ciężkim westchnieniem. - Chciałem się upewnić, czy spytałem odpowiedniej osoby, czy się nie pomyliłem - zatrzymał  i cicho się zaśmiał.- Ale jak można pomylić opalonego kolesia z włosami na jeża z kimś innym.

Nie wiedziałam co myśleć. Myśl, że wyłącznie Zayn miał prawo do tego klubu mnie przerastała. Leoni opowiadała mi mnóstwo historii o obleśnych typach w klubach, w których bywała, o tym ile razy ich wywalano nawet w zimną noc, choćby za wrogie patrzenie na nią lub jej znajome, a przed chwilą Zayn nie pozwala mi się ruszyć w pustym kacie.

- W każdym razie - Nate odchrząknął i uśmiechnął się delikatnie. - Chcesz jeszcze jednego drinka?

Pozwoliłam sobie na mały uśmiech, mimo mojego zagubienia i niepokoju. - To bardzo miłe z twojej strony Nate... - westchnęłam i odwróciłam się w drugą stronę do stolika, ściskając między palcami moją bransoletkę. Popatrzyłam na niego w górę i uśmiechnęłam się z poczuciem winy. - Chyba powinnam znaleźć moich znajomych.

Rozczarowanie pociągnęło w górę jego usta.- Oh..- skinął głową i rozchylił usta w podobny sposób jak zrobił to Zayn kilka minut wcześniej. Uśmiechając się smutno, westchnął.- Okay.. Okay.. tak myślę.

- Hej - powiedziałam cicho, stając na przeciwko i delikatnie dotykając jego ramienia. - Pogadamy jeszcze kiedyś, dobrze?

Nate uśmiechnął się szeroko.- Mam nadzieję.

Posłałam mu uśmiech na chwilę, zanim zniknął kiedy mój umysł przypomniał sobie co zrobiłam wcześniej. Zauważył, zmarszczył brwi, patrząc na moją twarz, niepokój zalśnił w jego szmaragdowym spojrzeniu.- Co się stało?

- Nic..- potrząsnęłam głową patrząc w dól unikając jego spojrzenia. Moje policzki zaczerwieniły się lekko, wiedziałam to, przez myśli przepływające w moim umyśle.- Po prostu.. nie chcę, żebyś zrozumiał mnie źle po tym co zrobiłam wcześniej.

- Źle zrozumiał? - zaśmiał się lekko w pocieszający sposób, ściskając moją dłoń.- To było prawie nic. Miły pocałunek, nie mam czego źle zrozumieć.

Kokietujący ton jego głosu mnie rozluźniał, uśmiechnęłam się do niego szczerze, patrząc w szarmancko uśmiechniętą twarz. - Masz - powiedziałam kiedy skończyłam się w końcu śmiać, wyciągnęłam długopis ze szklanego pojemnika na barze. Pochyliłam się do przodu i szybko zapisałam swój numer, na taniej serwetce, na której stała pusta szklanka Nate'a. Nie mogłam uwierzyć, że to robiłam. Nie byłam tym typem, który od tak daje swój numer facetom. Ale Nate sprawia, że czuję się szczęśliwa, sprawia, że czuję się komfortowo i... miło.

Uśmiechnął się pod nosem, wyciągnął rękę po serwetkę, złożył ją starannie i umieścił w kieszeni dżinsów. Unikałam jego wzroku czując, że moje policzki się rumienią z lekkiego zażenowania, ale poczułam ciepłą dłoń na mojej skórze i już nie mogłam uciec od jego oczu. Delikatnie się uśmiechał, jego oczy były tak ciepłe, kiedy zbliżał się do mojej twarzy nie mogłam powstrzymać wzrastającego pulsu. Jego usta znalazły się na moich, idealnie się dopasowując, miękkie ciepło kojąco oddziałowywało na moje zmysły, uczucie było niesamowite. Po chwili odsunął się ode mnie, wzdychając ciężko pod nosem.

Stałam chwiejnie, moje nogi lekko zdrętwiały, w końcu odwróciłam się i odeszłam. Moje serce trzepotało w mojej piersi, to przyjemne uczucie wciąż trwało w moim brzuchu.

- Sam!

Szybko westchnęłam ze strachu kiedy poczułam zaciskającą się dłoń na mojej ręce. Odwróciłam się z szeroko otwartymi oczami, aby ujrzeć twarz Liama tuż nad swoją.

- Tutaj jesteś! Boże, wszędzie cię szukałem.

- Liam? - zamrugałam szybko lekko marszcząc brwi.- Wszystko w porządku?

Oddychał gwałtownie, jego klatka piersiowa w zdwojonym tempie opadała i unosiła się. Rozglądał się, jego oczy błyszczały w strachu, na jego twarzy cały czas widniał grymas.- Boże, on jest taki głupi, jestem taki szczęśliwy, że cię znalazłem.

- Liam? - zrobiłam krok do przodu potrząsając jego ramieniem, chcąc w końcu złapać jego spojrzenie. - Liam, powiedz co się stało!

- Zayn - jego oczy utknęły na mnie w przerażeniu. Czułam, że moje serce zaraz się rozpadnie słysząc imię 'Zayn' z ust jego przyjaciela.- On.. on... Jezu...

- On co? - zapytałam stanowczo.- On co, Liam!? - nie odpowiedział od razu, nadal po prostu ciężko oddychał a ja ścisnęłam jego ramię mocniej.- Liam - naciskałam.- Liam, co się stało?!

- Cała pieprzona butelka, Sam! - zawołał machając rękami niczym jakiś dzikus. Jego tak samo dziki wzrok spoglądał na mnie spod ciemnych brwi.- Wypił kurwa całą butelkę!

- Butelkę czego? - ledwo mogłam oddychać przez gulę w moim gardle. Wzdychałam drżącym głosem, oczy miałam mocno utkwione w postaci przede mną.- Butelkę czego, Liam?

Liam spojrzał w dół, jego usta były złączone razem.- Nie wiem.. nie wiem, szkockiej czy coś - jęknął pod nosem.- Kurwa, nie wiem. Nie wiem dlaczego dzisiaj wypił tak dużo.. dlaczego.

- Wypił całą butelkę szkockiej? - zamrugałam gwałtownie, rozglądając się wokoło poszukując Zayn'a.- Czy on gdzieś poszedł? - moje serce chciało ze mnie wyskoczyć.- Boże.. on mógł się zatruć alkoholem, mógł mieć jakieś upojenie... Liam musimy wezwać karetkę, on może umrzeć!

- Ja nawet kurwa nie wiem! - zawołał płacząco z grymasem na delikatnych rysach.- Nie mogłem go nawet powstrzymać. Kurwa, powinienem go szukać, powinienem... Boże.

- Liam, Liam - podałam mu znowu rękę, przełykałam boleśnie przez uczucie w moim gardle.-Musimy go znaleźć, gdzie on może być?

Liam powoli zamknął oczy, po czym ponownie je otworzył ukazując załzawione i zakrwawione gałki oczne.

- Nie ma go tutaj.

Moje usta otworzył się mimowolnie.- Co masz na myśli, mówiąc, że go tutaj nie ma?! - oblizałam dolną wargę i zrobiłam krok do przodu.- Gdzie on do diabła jest?!

Wielka kropla, która gromadziła się w kąciku jego oka, powoli spłynęła po jego bladym policzku. Wciągnął niepewnie powietrze, przełknął ciężko ślinę nie panując nad gorącymi łzami płynącymi po twarzy.

Pojechał do domu.

Czysta panika, która ogarnęła mnie kiedy jechaliśmy w stronę domu, była bardziej intensywna niż jakiekolwiek inne uczucie w całym moim życiu. Myślałam, że moje serce przestanie w końcu bić, przez niesamowicie szybki tętno. Miałam wrażenie, że mój żołądek za chwile wypadnie z mojego gardła na gładką powierzchnię kierownicy samochodu. Odgłosy chwiejnego, przerażonego szlochu w siedzeniu pasażera obok, wcale nie pomagały mi w tej sytuacji - musieliśmy szybko dotrzeć do domu, inaczej Liam zejdzie na zawał lub odwrotnie, umrze ze zdwojonej szybkości bicia serca.

Liam wyskoczył z fotela, kiedy nawet jeszcze nie zatrzymałam samochodu, na podjeździe obok garażu. Drzwi się otworzyły, jego długa, smukła sylwetka wyskoczyła z samochodu z niewiarygodną prędkością. Szybko zaparkowałam auto, podskoczyłam na dźwięk głośnego głosu Liama.

- Jego samochód jest tutaj! - zawołał histerycznie wskazując dłonią na auto Zayna, krzywo zaparkowane jakieś 4 metry od garażu. Poczułam gniew, kiedy spojrzałam na miejsce, gdzie powinien być uszkodzony prawdopodobnie przeze mnie lakier samochodowy, ale po chwili zapomniałam o tym.

- Oh.. Dzięki Bogu, jego samochód tu jest.

Długie nogi Liama udały się w kierunku budynku, zmniejszając odległość w zaskakująco szybkim tempie gdy ja próbowałam go dogonić cała naburmuszona, z powodu zmuszania mnie do wysiłku fizycznego, którego nienawidziłam. Oboje dotarliśmy do drzwi, Liam omal nie wyrwał ich z zawiasów po czym wbiegł do środka, krzycząc na Zayna w desperacji.

- Zayn! - jego głos załamał ciężki oddech, rozglądał się po całym mieszkaniu.

- Zayn, kurwa, gdzie jesteś? - zatrzymał się aby usłyszeć odpowiedź, jęk wydostał się z jego ust kiedy odpowiedziała mu tylko cisza. Odwrócił się do mnie, jego oczy wciąż były zaszklone.

- Spóźniliśmy się kurwa. Sam! - odwrócił się znowu, ułożył ręce na karku i zaczął gorączkowo się przechadzać.

- Kurwa, kurwa. ZAYN. Odpowiedz mi!

- Dobrze, dobrze...

Odskoczyłam do tyłu, na dźwięk męskiego głosu dochodzącego zza moich pleców. Moja głowa odwróciła się do tyłu aby zobaczyć twarz Zayna, jego oczy były leniwie zaszklone, a usta niechlujnie rozchylone w typowy, pijacki sposób. Potknął się, robiąc krok do przodu, złapał się za drzwi sypialni, kołysząc się lekko i starając się znaleźć punkt równowagi.

Był nawalony.

Poczułam ulgę. Było w porządku. Nie był martwy... Był tutaj, w pewnym sensie... Słyszałam histeryczny głos Liama za mną, mówił coś czego nie mogłam zrozumieć - przez mocny brytyjski akcent a jego ciało przeniosło się szybko w kierunku przyjaciela.

Byłam zdumiona widząc chudą postać Liama, zbliżającą się do Zayna, jego długie ramiona kołysały się niedbale, owinął nimi swojego pijanego przyjaciela. Głośny szloch uciekł mu z gardła kiedy Zayn opadł w jego ręce bez siły. Nie mogłam mówić, nie mogłam się ruszyć, kiedy oglądałam Liama płaczącego w szyję Zayna, którego ciało drżało a z jego ust uciekały słowa, których nie dało się zrozumieć.

Odsunął się na krótką chwilę, moje oczy rozszerzyły się kiedy zobaczyłam pięść Liama na policzku Zayna, jego głowa natychmiastowo przekręciła się od uderzenia. Skrzywiłam się w panice i w szoku, ponieważ chłopak wciąż okładał pięściami swojego przyjaciela. W końcu się cofnął, wytarł łzy cieknące z zaczerwienionych oczu, jego pierś falowała od dzikiego oddechu.

- Ty pieprzony idioto! - warknął, patrząc w dół na ledwo oddychającego Zayna. Leżał na podłodze, słaby, z dłonią przyciśniętą do obitego policzka.- Co ty sobie do cholery myślałeś? Mogłeś zginąć!

Zayn nie odpowiedział, nie sądzę, że w ogóle byłby w stanie. Jego głowa opadała z boku na bok, tak jak jego ręce gdy jęczał na zimnej podłodze.

- Dlaczego? - Liam kontynuował, jego głos nadal drżał niemiłosiernie.- Dlaczego Zayn? Nie piłeś tak dużo od lat! A potem jeszcze kurwa jedziesz sam do domu! - cofnął się, jego ręka zasłoniła drżące usta.- Mogłem... mogłem cię stracić, o mój Boże - kolejny jęk wydostał się z jego gardła, po czym opadł na podłogę obok swojego przyjaciela. Objął ospałe ciało Zayna, jego twarz przybliżyła się aby schować się w zagłębieniu szyi, mocząc jego skórę łzami, wylewającymi się wciąż z jego oczu. -Zaynie..- szlochał, czkawka zaczęła krępować jego słowa.

Czułam gulę w gardle, kiedy patrzyłam na to co działo się przede mną. Zayn leżał na podłodze zupełnie zalany, tłumiący łzy i krzyki swojego najlepszego przyjaciela, a ja nie mogłam nic zrobić, choć to wszystko działo się przeze mnie. Czy to ja byłam powodem tego, że wypił całą butelkę whisky a potem wsiadł za kierownicę?

- Ja..- przemówiłam.- Powinnam pójść.

Liam pociągnął nosem kilka razy, spoglądając z nad ramienia Zayna, jego oczy był wciąż jasne i lśniące od wilgoci.- Sam.. - jego głos utkwił w powietrzu.- Możesz mi pomóc... możesz mi pomóc zanieść go do łóżka? I obiecuję, że już będziesz mogła pójść do domu.

- Oczywiście - przygryzłam wargę.- Oczywiście, że ci pomogę.

Skinął głową, przełykając ciężko ślinę i podnosząc się z podłogi. - Chodź..- jęknął z dezaprobatą szarpiąc słabe ramię Zayna.- Tu...pomóż mi.. go podnieść.

Podeszłam niepewnie chwytając drugie ramię, krzywiąc się od ciężaru jego ciała. Udało nam się podnieść o wiele większe ciało od obojga z nas*, ułożyłam jego ramię na mój kark, tak jak zrobił to Liam i prowadziliśmy go w stronę sypialni. Zayn praktycznie został przez nas przeciągnięty na łóżko, ponieważ jego nogi w ogóle się nie poruszały, więc zadanie było bardzo trudne do wykonania. Pomogłam ułożyć go na miękkiej kołdrze i odwróciłam się szybko, kiedy ujrzałam że Liam chwyta nogawki spodni chłopaka i pociąga je w dół. Moje policzki poczerwieniały, kiedy ujrzałam lekko opaloną skórę pokrytą ciemnymi włoskami i nisko opadające bokserki. Liam przeniósł się na drugą połowę jego ciała i zdjął mu przez głowę koszulkę w serek, przykrywając go kocem pod samą szyję.

- Muszę dać mu trochę wody - Liam pociągnął nosem wycierając oczy z grubsza.- I trochę aspiryny -przełknął ślinę, spojrzał na Zayna i z powrotem na mnie. - Zostaniesz z nim, zanim wrócę?

Nie mogłam z siebie nic wydusić, więc tylko skinęłam głową, siadając w nogach łóżka. Liam podszedł do mnie, uśmiechnął się miękko, otaczając mnie w ciepłym uścisku.

- Dziękuję Ci - wymamrotał w moje włosy, uścisnął mnie mocno po czym wyszedł zostawiając mnie w ciemności. Siedziałam tam niezręcznie, unikając patrzenia na ospałego Zayna, leżącego pod ciemnym, z pewnością drogim kocem. Usłyszałam, że się porusza, więc spojrzałam w dół, jego oczy zablokowane były na mnie, unieruchamiając mnie w jednej chwili. Przygryzałam od wewnątrz moją dolną wargę, próbując się pozbyć dyskomfortu.

- Chodź..

Jego słowa były niewyraźnie, niechlujne kiedy jego ręka leniwie poruszyła się w geście przywołania mnie. Nie zareagowałam, spojrzałam na ścianę przegryzając moje usta do krwi.

- Sam...

Spojrzałam na niego, niezdolna do ignorowania jego niezdarnego szeptu i zauważyłam, że nadal był pochylony po lewej stronie łóżka. Wzdychając ciężko, wstałam i przysunęłam się kilka kroków bliżej. Odchrząknęłam delikatnie, patrząc na niego z góry.

- Tak?

Patrzył na mnie, jego usta były otwarte a zasmucone spojrzenie przebijało się przez pijane oczy. Podskoczyłam lekko na ciepły dotyk na moim nadgarstku, spojrzałam w dół, aby zobaczyć jego palce delikatnie głaszczące moją skórę. Przełknęłam gulę w moim gardle, nie mogłam oderwać wzroku od miękkich ruchów na mojej dłoni.

- Twwoja wina...- jego pijany szmer dotarł do mojego ucha a ja odetchnęłam głęboko. Zmarszczyłam brwi, patrząc na niego kiedy jęknął pod nosem.

- Bliżej...

- Co?

- Chodź bliżej... podejdź - zrobiłam krok bliżej, wydał z siebie kolejny tłumiony jęk.- Nie.. nie.. obok... obok mnie..

Westchnęłam, przewracając oczami ignorując trzepotanie w moim brzuchu, przykucnęłam obok łóżka.

- Tak.. Zayn?

Jego twarz była tak blisko mojej - mogłam poczuć jego cholerną wodę po goleniu i zobaczyć zarost na jego szczęce przy świetle padającym zza drzwi. Jego oczy był lekko oszołomione, nieostre, ale utrzymywał je cały czas na mnie.

- Powinienem być ja...- wymamrotał przez ledwo rozchylone wargi, jego ręka spoczęła na moim policzku. Moje oczy rozszerzyły się kiedy znów poczułam ciepło jego ciała na mojej skórze. Czułam, że nie mogłam oddychać. Palce Zayna zataczały delikatne koła, w ten sam sposób w jaki gładził mój nadgarstek a eksplozji gęsiej skórki aż po same ramiona nie dało się zignorować.

- To powinienem być.. ja - jęknął, grymas szarpnął kącikami jego ust, moje serce się właśnie zatrzymało kiedy jego kciuk zjechał aż do mojej dolnej wargi, umierałam pod wpływem delikatnego ruchu na ustach. Co.. co on do cholery robi?

- Sam...- mruknął pochylając się z pozycji leżącej. Nie mogłam się ruszyć. Nie mogłam myśleć. Jego twarz zbliżała się do mnie, moje oczy nadal były otwarte, serce w niebezpiecznie szybkim tempie waliło w klatkę piersiową. Czułam jego ciepły oddech, przesiąknięty zapachem ciężkiego alkoholu w moich ustach. Nie wiedziałam co mam robić. Spodziewałam się poczuć jego wargi na moich, ale w zamian poczułam tylko delikatne drapanie jego policzka i usta w kąciku moich ust.

- Zayn - szepnęłam, oczy miałam szeroko otwarte a ciało sztywne w absolutnym oszołomieniu. Jego usta po prostu nadal delikatnie dotykały moją dolną wargę, wysyłając dreszcze przez całe moje ciało. - Zayn... - z trudem przełknęłam ślinę, zamknęłam oczy mimowolnie. - P-przestań....

Odsunął się delikatnie, specjalnie przesuwając policzek wzdłuż mojej twarzy, był jeszcze bardzo, bardzo pijany... Cofnął twarz, ale jego pełne usta wciąż były tak blisko... jego ręka została na moim policzku, leniwie go głaszcząc. Mały uśmieszek powstał na jego ustach, coś tak bardzo w jego stylu, jednak przybrał za chwilę poważny wyraz twarzy jak wcześniej.

Zamrugał powoli, przymykając oczy, kiedy jego kciuk rozchylił moje wargi. Jego usta były rozchylone, światło padało na krzywiznę jego szczęki.

- Piękna...

Czy ja.. czy ja dobrze słyszałam?

Zerwałam się na równe nogi, starając się nie myśleć o bólu w klatce piersiowej. Musiałam jak najszybciej wyjść z tego pokoju. Myśli w mojej głowie to był jeden wielki wyścig, moje serce waliło jak oszalałe, wiedziałam, że byłam blisko śmierci....

Praktycznie wybiegłam z pomieszczenia, wbiegając po drodze na Liama. Zatrzymał mnie ręką, marszcząc brwi w dezorientacji.

- Wszystko w porządku?

- Ja... t-tak. Wszystko okay - skłamałam drżącym głosem, powstrzymując łzy.- P-po prostu potrzebuję... trochę snu.

Skinął lekko z niepokojem.

- Zostawiłem ci pieniądze na taksówkę - zatrzymał się, wskazując na szafkę w korytarzu. Zrobił krok do przodu, aby ostatni raz mnie przytulić. Czułam, że szeptał w moje włosy kiedy przymknęłam oczy. - Dziękuję, Sam.

Nie mogłam mówić, ale udało mi się pokiwać głową, odsunęłam się od niego i szybko chwyciłam pieniądze ze stołu. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz, drżącymi nogami udałam się w stronę windy. I nie mogłam już dłużej, emocje spowodowały osunięcie się mojego ciała po ścianie. Schowałam twarz w kolanach i siedziałam tam w cichym korytarzu, barwiąc moje eleganckie spodnie falą świeżych, gorących łez.

***
* mówi się, że osoba w stanie upojenia alkoholowego staje się cięższa

Ewelina zapomniała napisać notki, więc ja to zrobię.
I mamy rozdział 12!
Jak Wam się podobał? Jak wrażenia?

Pamiętajcie o tym, że opowiadanie jest tłumaczeniem a rozdziały będą pojawiać się co dwa tygodnie, skarby Xx
*
Ode mnie też coś musi być! Tak bardzo dziękujemy za to ponad 21 tysięcy! Nigdy nie spodziewałyśmy się tego, kiedy na wakacjach tak 'o' postanowiłyśmy to tłumaczyć! To jest dla nas coś ponad to, naprawdę dziękujemy za to! Uwielbiamy czytać komentarze! Szczególnie te w których ktoś pisze, że jest uzależniony od Arroganta, Boże, takie są najlepsze! 
Prosimy, żeby ten rozdział skomentował każdy, kto może, chociażby cokolwiek! My to uwielbiamy! I może w końcu uda wam się pokonać tę barierę 40 komentarzy! LICZYMY  NA WAS! <3
Ewe (luvlouu)
*
Pamiętajcie o zakładce informowanych, hashtagu na tt #25DWMApl oraz komentarzach.

Zauważyłam, że prawie nikt nie zagląda na #25DWMApl a tam są wrzucane spoilery kolejnych rozdziałów, ale to wasz wybór..
Kochamy Was i do następnego! 
Marta / @mrsarrrogant

29 komentarzy:

  1. Naprawdę nie wiem jak wy to robicie, to opowiadanie jest świetne. Rok 2015 należy do was jestem pewna, och Zaaaaayn..

    OdpowiedzUsuń
  2. Zayn ty idioto ! Co z tb nie tak?
    Świetny xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejciu Zayn ♥ jak ja go uwielbiam w tym opowiadaniu... ostatnio tak się zajarałam tym tłumaczeniem, że po prostu musiałam wejść na oryginał i jechałam każdy rozdział na google tłumacz xdd ale to nic w porównaniu z waszym tłumaczeniem jezu kocham too!!
    chce już 31 stycznia - i wcale nie dlatego, że zaczynają mi sie ferie ;pp

    OdpowiedzUsuń
  4. człowiek pijany - człowiek szczery! Ah, Zayn, Zayn, Zayn. To bardzo nie fair jak on traktuje Sam, aż mi przykro :< aczkolwiek, dziewczyna dobrze mu dogadała z tym "przepraszam, czy my się znamy" Punkt dla niej! Pozdrawiam, xx.


    Zapraszam do siebie na new-roommate,blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam od razu za brak komentarza pod poprzednim rozdziałem, ale przegapiłam go i teraz biorę się za nadrabianie ;)
    Tak więc komentuję oba rozdziały tutaj ;)
    OOOOOOO Sam coś czuje do Zayn'a.... ale z drugiej strony jest Nate. Skoro tak się zaczerwieniła to też musi być coś na rzeczy, nie? Chociaż myślę, że traktuje go jak przyjaciela..
    No cóż... Sam powinna ubrać się do tego klubu bardziej seksownie, ale jak ktoś nie lubi takiego ubioru to przecież nie można też zmuszać. Nie każdy czuje się tak dobrze.
    I co Zayn'owi do tego czy Sam chciała iść na tego drinka czy nie? No tego nie rozumiem i to mnie irytuje. Dupek z niego no! Krew się we mnie zagotowała, jak zaczął udawać, że jej nie zna! Ona powinna pokazać mu, gdzie jego miejsce! Normalnie tak się zezłościłam, że szok xD
    I po kiego licha Zayn się na nią gapił? A Nate jaki bulwers XD I pocałowała go!!! No dobra, może i tylko po to żeby go powstrzymać, ale pocałowała! I Zayn to widział! I był wściekły! I o jejjjj, przyszedł tam do niej! I serio, nie wiedziałam, co sobie o tym myśleć. Ale Sam się nie dała, jak zawsze i dobrze! Niech ma za swoje. I ja na początku naprawdę myślałam, że ona go przeprosi. I nie wiem czy mam się cieszyć, czy nie, że tak się nie stało. I myślę, że ten klub może po prostu należeć do Zayn'a, dlatego go nie wyrzucili.
    To Zayn narobił zamieszania. I dlaczego tyle wypił? Przez Sam?
    I tak się tylko zastanawiam. Skoro Sam piła to później jechała samochodem? No trochę dziwne, bo sama mogła mieć wypadek. I na dodatek pisze, że szybko musiała jechać no to tym bardziej..
    Z Liama jest prawdziwy przyjaciel. Tak się zamartwiał.. Ale Zayn nie potrafi go docenić. Podobno pijani ludzie mówią prawdę... Hmmm.. Bo ten pijany Zayn był fajny xD
    I namieszał trochę swoim zachowaniem, ale dzięki temu widać, że Sam nie jest wcale mu taka obojętna. A przynajmniej ja to tak odebrałam ;)
    Kończę już.
    Pozdrawiam!

    P.S. W wolnej chwili zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Czekam na kolejny z niecierpliwością <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochamm to opowiadanie i czekam na dalszą akcje❤ jejuuuu pisz bo nie mogę sie doczekać��

    OdpowiedzUsuń
  8. oo k**** to było cudowne *-* niedługo by się pocałowali! <3 kocham tego bloga pisz kolejny rozdział proszę cię <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Zwykle nie czytam opowiadań innych niż o Justinie, ale tu zrobiłam wyjątek i jestem zadowolona. To ff wciągnęło mnie od początku :) Rozdział jak zwykle świetny. Nie zawsze komentuję, za co winę ponosi moje lenistwo, ale postaram się poprawić xd Ja liczyłam, że oni jednak się pocałują ehh Po tym rozdziale zaczęłam lubić Zayna haha Czekam na nn xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam szczerze, że gdy pisałam się na reklamowanie tego bloga i gdy zobaczyłam pierwszy rozdział pomyślałam, że to pora na Zayna, większość dziewczyn pisze o Harrym, a o Zaynie, nie oszukujmy się, ale jest mało tłumaczeń. Zwykle nie lubię kobiecych postaci w ff, ponieważ zazwyczaj są na siłę słodkie, albo na siłę naiwne, albo na siłę głupie lub po prostu nijakie. Jednak tutaj jest coś innego - mamy świetną Sam, jej charakter nie irytuje - nie jest wymuszony, ta postać żyje własnym życiem. Arogant jest inny od wszystkich ff, co pewnie powtarzam, ale naprawdę jest niespotykany, sama nie wiem jak go określić. Nieobliczalny? Wspaniały? A może jedno i drugie?
    Natomiast Zayn nie jest super słodki, super fajny, tutaj jest taki... normalny, no wiesz świetny z niego manipulant i w ogóle różni się na tle tych wszystkich ff.
    Liam, Liam, Liam! Tutaj to taka ciepła kluska (?) Nie udaje księdza, ale no jest opiekuńczy i przyjacielski więc to chyba dobrze, że nie chce uciąć głowy Samie.
    Victor... Jego to kocham jest super i taki autentyczny (tak wiem - powtarzam się.)
    A teraz czas na bohatera roku czyli jak zmienić bieg wydarzeń nie mając o tym pojęcia. Tak Nate, chodzi o ciebie. W sumie to lubię tego gościa nie jest super, ale da się lubić i to w końcu dzięki niemu doszło do tego do czego doszło! Więc on mógłby być ze współlokatorką Sami, której nie znoszę więc wiecie, że to same-wiecie-kto.
    A teraz czas na tłumaczenie, tak! Teraz jest czas na was i nie zamierzam tutaj oszczędzić na epitetach.
    Wasz styl jest świetny, unikacie potworzeń, jesteście wspaniałe, cudowne i przez moje szesnastoletnie życie jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim talentem, naprawdę brawo. To jak sprawnie przetłumaczyłyście rozdziały jest wow i nie mogę się doczekać jak tylko przetłumaczycie jakiś światowy bestseller. Chyba nie mam prawa wam tego pisać, ale jestem z was dumna, bo tyle ile pracy na to poświęciłyście, tyle ile czasu - naprawdę wielki szacunek.
    Z całego serca pozdrawiam i mam nadzieję, że się uśmiechnęłyście. x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże to co napisałaś jest takie kochane! Nie zapominaj, że to dzięki Tobie świat o tym słyszy! Dziękujemy już 242305 raz ale nigdy tego dość! <3

      Usuń
  11. Kuzwa, jestem teraz w pracy i klienci przeszkadzają mi w komentowaniu, dlatego bede sie streszczac i dzisiaj krociutko. Ciekawe czy Zayn bedzie pamietal coś hihi. Wiem cos na temat ciężkiej pijanej osoby, czasem musialam trzech braci transportowac. No ale nie o tym mowa. Zobaczymy co bedzie sie dzialo w nastepnych rozdzialach. Tak w ogole to nie wiedzialam ze jest taka strona.... Gggrrrr!! No ale juz wiem i zaraz zagladne.
    Aha i jeszcze Liam. Taki dobry z niego przyjaciel!
    Juz nie moge sie doczekac nastepnego! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie wolę pijanego Zayn'a haha :)
    Nie spodziewałam się tego
    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.

    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  13. jeju *.*
    strasznie mnie zainteresowałaś tym opowiadaniem,z niecierpliwością czekam na next
    ps jest już 4 rozdział na który Cię serdecznie zapraszam ! >>>>http://hemmingseight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. o boże co tu się dzieje????????!!!!!!!
    Jezus skąd tu bierzesz te wszystkie pomysły?!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam szczerze, że weszłam na tego bloga, tylko dlatego, by zareklamować swój, ale tak patrzę na ten nagłówek i myślę sobie, że bardzo lubię to zdjęcie Zayna :D Potem czytam napis '25 with Mr. Arrogant', który od razu mi się spodobał, bo oddawał wszystko, co lubię i zapowiadało się na to, że to opowiadanie będzie takim, jakie szukałam od bardzo dawna. I nie pomyliłam się! Uwielbiam to opowiadanie! Tak bardzo, że zaraz skorzystam ze swoich średnio zaawansowanych umiejętności władania j. angielskim, by przeczytać dalszą część, tak bardzo nie mogę się wytrzymać :D Muszę się dowiedzieć, co będzie dalej! ;p
    Uwielbiam Was, dziewczęta, za to co robicie. Naprawdę wielki szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  16. lalalalala Zayn i Samie, lalalalalala
    teraz czekamy na seks! :")))))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialne opowiadanie;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Odnmdmkd normalnie brak słow. Cudny rozdzial :**

    OdpowiedzUsuń
  19. wow :o co się właśnie stało? :o

    OdpowiedzUsuń
  20. Sam powinna się uwolnić od tego idioty i być z Nathan'em. Widać że Nate ją kocha i opiekuję się Sam. To słodkie 😉 a ten idiota nigdy się nie zmieni....

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałaś nie zaszkodzi ci skomentować.
Każdy, nawet najmniejszy komentarz to wielki buziak od nas! :))